11 września 2015

cienie.





'Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! Ktoś wam zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem, błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć, żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale - niestety - spłoszona pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone.
Michał Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
 
pozowała <Kornela Woźna:klik:>/notforyouu.blogsopt.com
Kornela skomentowała mój profil na MaxModels.pl. weszłam, żeby jej 'odkomenować' i  zachwyciłam się jej urodą oraz zasmuciłam srodze, bo pochodzi z najodleglejszych krańców Dolnego Śląska. ale oglądam, czytam opis, a tu informacja, że jeszcze w tym tygodniu będzie w Krakowie! na całe szczęście udało nam się spotkać. od dawna myślałam o zdjęciach z koronkowym cieniem i uznałam, że to będzie idealnym tematem naszej sesji. już podczas zdjęć okazało się, że Kornela ma ze sobą jeszcze jedną stylizację, której nie udało jej się wykorzystać. spędziłyśmy razem kilka godzin spacerując po Nowej Hucie w poszukiwaniu najdogodniejszych do naszego planu miejsc. jestem zachwycona efektami naszej współpracy oraz samą Kornelą, która okazała się na prawdę fantastyczną modelką i przeuroczą osobą.

10 września 2015

wings.

czasem wyrastają skrzydła
i to bardzo boli

pozowała <Karolina Ciesielska>
od bardzo dawna chciałam kogoś wyposażyć w skrzydła. chyba nie mógł to być nikt inny. sesja czekała na swoją chwilę od lutego. nareszcie udało mi się ją dokończyć. sentymenty. 
http://www.vogue.it/photovogue/Portfolio/ad118331-7f7b-4e6a-8494-9b5b6240d783/Image

1 września 2015

kamieniołom.





uczesane wiatrem
wśród nagich skał
drobne polne kwiaty
śnią
 
pozowała <Maryna Bondarevska:klik:>
malowała <Mary Sophie Łukaszewska>/Mary Sophie
dziś zaczyna się szkoła. nieśpiesznie nadchodzi jesień.

śpieszyłyśmy się, i to bardzo, bo słońce zaczęło zachodzić jeszcze w drodze na miejsce sesji. same zdjęcia trwały więc może pół godziny... ściemniało się bardzo szybko, nie miałyśmy czasu iść tam, gdzie pójść chciałam, zostałyśmy więc na pierwszej z brzegu półce. wyszło dość spontanicznie, jak zwykle na wariackich papierach. gdy dowiedziałam się, że Maryna trenowała kiedyś gimnastykę, postanowiłyśmy jakoś to wykorzystać. a później nadszedł zmierzch. bawiłam się nowym photoshopem.